auta rozbite sprzedaż

Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla słów: auta rozbite sprzedaż





Temat: Powstało pierwsze biuro informacji gospodarczej
Gość portalu: margo34 napisał(a):

> sama jestem dluznikiem "kaczmarskiego" od roku. a bylo to tak.mialam w
leasingu
>
> fiata uno i laptop.po dwoch latach dzierzawy od europejskiego funduszu
> leasingowego rozbilam samochod i znajdujacy sie w nim komputer.zglosilam
awarie
>
> do efl jako wlasciciela sprzetu. efl odlal sie na moja awarie , nie czekajac
na
>
> polise ubezpieczeniowa sama zglosilam awarie i postawilam samochod na serwis.
> podwoch miesiacach przyjechali panowie z windykacji zeby zabrac mi sprzet.
> oczywiscie nic nie wiedzieli o awarii.wyjechali z kwitkiem. wrocili po dwoch
> tygodniach oswieceni przez efl , ktory zrobil z siebie meczennika a ze mnie
> zlodzieja. zabrali sprzet , sprzedali , wzieli za sprzedaz pieniadze do
> swojejkasy.leasing samochodu byl na 4 lata. tak wiec po awarii zostalo
jeszcze
> 2 do splaty. ja sprzetu juz nie mam. po dwoch latach przychodzi pismo
> od "kaczmarskiego" ze musze zaplacic za samochod i komputer 40.000zl.to nie
> splacone przez dwa lata czynsze i odsetki , plus koszty sadowe. tak , tak
> zrobili sad za moimi plecami i wcale sie tym nie przejmuja. taka procedura
nie
> maja obowiazku informowania klientow.moje pisma , telefony , argumenty , ze
to
> nie do konca moja wina tylko efl , tez ich nie walnuje.musze zaplacic za
> samochod ktorego nie mam , a ktory kosztuje w salonie 18.000zl , 40.000zl.
> a grube zlodziejskie ryby okradajacenas szarych hulaja i dalej kradna.
> pozdrowienia

============================================
Wedlug mnie powinnas przeczytac dokladnie umowe, ktora podpisalas, jak rowniez
polise ubezpieczeniowa. Wtedy napewno mniej bedzie ciebie zalewala krew. Wedlug
prawa ty nie jestes poszkodowana lecz dealer samochodow, do ktorego auto przez
ciebie uzywane nalezalo.




Temat: Prezydent spotka się z klubami ws. lustracji
O PiS-ie który posła ugotował
W zaprzyjaźnionej z PiS-em gazecie „Rzeczpospolita” ukazuje się artykuł o
rozbiciu przez ABW międzynarodowej mafii złodziei samochodów. Według
anonimowego oficera ABW w dokumentach śledztwa przewija się nazwisko Znanego
Posła Opozycji. Na drugi dzień minister Ziobro ogłasza na konferencji prasowej -
„Ten pan już więcej samochodów kraść nie będzie…”. Sejm na wniosek PiS-u
powołuje komisję śledczą celem wyjaśnienia działalności Posła. Pan marszałek
Dorn wysyła posła Mularczyka, człowieka powszechnie znanego z niespotykanej
starannosci i jeszcze bardziej niespotykanej pamięci, do ABW aby ten uzyskał
dokumenty na temat Opozycyjnego Posła. Pan poseł Mularczyk informuje szacowną
komisję, że takie dokumenty istnieją. Po trzydniowym wylewaniu pomyj na
rzeczonego Posła przez zaprzyjaźnione z PiS-em media okazuje się, że poseł
Mularczyk powszechnie znany z genialnej pamięci zapomniał poinformować komisję,
że ów Poseł owszem figuruje w dokumentach, ale jako jeden z pokrzywdzonych,
gdyż to właśnie jemu skradziono samochód. Wtedy marszałek Dorn organizuje
konferencje prasową z udziałem posła Mularczyka i dodaje mu otuchy, cytując
znanego bajkopisarza zwanego „Kamaszem” - „On ukradł, jemu ukradli, cóż za
różnica? Nie przejmuj się detalami. Sejm jest z Panem a PiS z nami.” Gdy wydaje
się, że jest już po sprawie poseł Jacek Kurski, mający osobistą wtykę w PZU,
ogłasza, że według jego informacji rzeczony Poseł jest członkiem mafii
samochodowej gdyż co prawda skradziono mu samochód ale w porozumieniu z
gangsterami, bo chciał w ten sposób wyłudzić od PZU odszkodowanie z auto-
casco. A wie co mówi bo to jest cynk od tej samej wtyki, która onegdaj
poifromowała go o sprzedaży za bezcen bilboardów PZU na rzecz kampani
prezydenckiej Tuska. Na koniec Sejm pozbawia mandatu Opozycyjnego Posła a ABW
wchodzi do niego przez okno o 6.00 rano. W wyniku drobnych uchybień
proceduralnych Znany Opozycyjny Poseł zostaje przypadkowo zastrzelony w łóżku
przez „janczarów Wassermanna”. I po sprawie. Jak mawiał towarzysz Stalin –
„Śmierć człowieka rozwiązuje wszystkie problemy. Nie ma człowieka, nie ma
problemu”.





Temat: Stowarzyszenie małych siusiaków
A ja tam sobie nic nie lecze. Mam dwojke dzieci (wiec siusiaka mam OK), lubie wspolnie jezdzic w dosc dlugie trasy i kompakt jest dla mnie za maly. Do niczego nie dorabiam wiec ideologii. Ponadto duzo wieksza frajde daje mi wykanczanie mojego nowego domu i pakowanie pieniedzy wlasnie w to, niz wydawanie gor pieniedzy, na cos, co po przejechaniu bramy salonu sprzedazy strasznie traci na wartosci i jeszcze wymaga kosztownych polis ubezpieczeniowych oraz obslugi w kosztownej, autoryzowanej sieci serwisowej, a co jednym ruchem moga mi ukrasc lub rozbic. Kto wie, moze jak producenci naucza sie znowu produkowac niezawodne samochody to sie skusze. Na razie wole moja naprawde dokladnie dopracowana, leciwa i japonska mazde. Tym samochodem nigdy nie stane np. z powodu awarii zmierzchowego wlacznika swiatel, ktory zablokowal skrzynie biegow oraz przestawil fotel tak, ze zgniotl przyrodzenie kierowcy (niezaleznie od wymiaru). Wystarcza mi rowniez 115 KM, ktorymi dysponuje moje auto. Pochodza one bowiem z uczciwej pojemnosci 2,2 litra, wiec silnik jest niewysilony i cudownie elastyczny. A ja lubie niskie obroty, nie lubie diesli oraz uwielbiam wyprzedzanie na szosie bez redukowania. Co wiecej kupilem moj samochod jako siedmiolatka za niewygorowane 16.500 PLN. Nie place za niego AC. Calkowity koszt drobnych napraw i OC nie przekroczyl w ciagu 2 i pol roku kwoty 4500 PLN (OC wazne jest do lipca 2005 wiec w tej kwocie jest spora nadplata). A samochod zrobil w tym czasie ponad 80.000 km. Przeglady robie sam, wiec ich koszt jest symboliczny (sprobuj robic sobie takie przeglady w samochodzie na gwarancji i do tego tak nafaszerowanych elektronika, ze bez komputera serwisowego ani rusz). Watpliwosci typu stan amortyzatorow czy suma luzow w zawieszeniu rozwiewam przez wizyte w stacji diagnostycznej. Rowniez jesli mam wazne badania techniczne.

Reasumujac: mam uzywany samochod z wyboru. Umiem i lubie sie czasem zaglebic w jego mechanizmy. Czasem tylko wlasciciele nowych kompaktow (1,4) jak dostrzega 2,2 na tylnej klapie probuja sie ze mna scigac. Jednak ja niczego nie musze leczyc i daje im wolna droge. Udowadniac sobie tez niz nie musze.



Temat: Opony Good Year GT2?
Gość portalu: szatan napisał(a):

> mam takie w swoim Clio i stwierdzam że są dość kiepskie
> ...trochę podleje descyk...jakieś mocne hamowanie na średniej jakości asfalcie
> bez pulsacji...to blokują się i jedziemy z koksem :(
>
> mam pytanie do szanownych forumowiczów
> - jakie inne kupić?...rozmiar 175/65 R14
> - czy jakiekolwiek tendencje do szybszego zakleszczania się kół(na mokrym) mogą
>
> być spowodowane innymi przyczynami niż kiepska jakość opon?
>
> pozdrawiam

ZGADZA SIĘ: ja je miałem w Fordzie Ka i były super dopóki było... sucho!! :( Na
mokrym istna rosyjska ruletka! Raz mało co nie rozbiłem swojego autka, jak mi
ktoś wyjechał przed maskę: a ja ani ABS, ani... przyczepności!!
Ja bardzo polecam opony, które aktualnie mam w Focusie (mój rozmiar 185/65/R14),
a mianowicie: Michelin Energy XH1 (te ostatnie literki b. ważne!). Są rewelacyjne
TAKŻE na mokrym! I jako nieliczne (choć to może mniej ważne jest) mają dobrą
przyczepność nawet... w pierwszych dniach zimy (to jakieś oznaczenie R+W czyli
zdaje się droga+zima)!! Jakieś tam oznaczenie to mówi. Ale generalnie są to opony
letnie i co ważne: ciche, i ekonomiczne: gdzieś wyliczyli, że auto na tych
oponach spala 0,5 l mniej niż na innych (przy założeniu, że normalnie pali 10 l).
Jest to opona asymetryczna. W porównaniu z GT2 - REWELACJA!!!! I są stosunkowo
trwałe.
Jedyną wadą tej opony jest cena, choć ostatnio potaniały. Zobacz sobie na
www.sklep.opony.com.pl - tam mają promocyjne ceny przy sprzedaży przez
internet: Twój rozmiar aktualnie tam kosztuje 342 zł (brutto) - więc i tak za
tanie nie są. Ale mówię Ci: są warte swojej ceny - ja już ponad 50 tys. km na
nich przejechałem - super!!
Te opony znam i polecam!! A już na kilku innych też jeździłem.
Pozdrawiam!!
KICUR
kocuras@go2.pl
GG2823614



Temat: Polfarmex - jak się pracuje?
Właśnie jestem świeżo po rozmowach kwalifikacyjnych w tej firmie i
powiem, że mimo że jeszcze tam nie pracuję, ale sam przedsmak rozmów
dał mi pogląd na to jak mtam jest, i to co piszą tutaj ludzie to
niestety chyba się potwierdza.Niestety!!Na pierws rozmowie
rozmawiałam z regionalnym i od razu nie wiem czego odniosłam
wrażenie ze jest tylko na pozór miły, a wazelina w stosunku do
przełożonych, była aż nadto widoczna. O warunkach pracy napiszę
dalej. Drugi etap odbył się już w siedzibie firmy w Kutnie. I tam to
już była porażka. Przepytywała mnie trójka osób, 2 młode panny i
koleś też młody w okularkach. Facet zrobił na mnie tak negatywne
wrażenie, że to się dosłownie nie da opisać. Trudno to nawet opisać.
Mieszanka znudzenia, niechęci do drugiej osoby, swojej wyższości i
cwaniactwa(pewnie niezłą wazelinę uprawia w stosunku do
przełożonych):)!!Już dawno nie miałam tak negatywnych wspomnień z
rozmowy. Teraz o warunkach. GPS oczywiście jest, a jakże.Swoją drogą
moim zdaniem firma od razu sama sobie wystawia opinię, bo należy się
pracownikowi chyba jakieś minimum zaufania. A tak traktuje się
człowieka od razu od początku jak potencjalnego złodzieja i oszusta,
któy tylko czeka żeby gdzieś zrobić lewiznę. Przecież i tak wszystko
wychodzi w wynikach sprzedaży i to naprawdę szybko. Poza tym jeśli
chodzi o prywatne używanie auta, to spoko, ale.. Tankujesz na ich
kartę i oczywiście różnica jest taka, że takie rozwiązanie jest 2
razy droższe bo tak sobie liczą za kilometr. A po przekroczeniu
progu prywatnych kilometrów(jest to 500 km), to oplata za km jeszcze
bardziej wzrasta!!!! O wekslu na niebagatelną sumę już nie
wspomnę!!!!No i jeszcze to rozbicie wynagrodzenia!!Niby ma być tyle
i tyle, ale na papierze to będzie tyle, a część to tak jakby pod
stołem, wirtualnie!!Oczywiście to wszystko ze względów podatkowych
ha ha(stałe tłumaczenie).
Nawet jakby zadzwonili to im podziękuję. Nię chcę się pchać w
bagno, gdzie posiedzę kilka miechów i zaraz będę znowu szkukać
czegoś innego bo tutaj będzie nie do wytrzymania. Zwłaszcza po tym
co przeczytałam tutaj i skonfrontowałam z rzeczywistością. Tym
bardziej, że kasa bez rewelacji( bo jak jest dobra to zawsze można
zacisnąć zęby i robić, a tak za 2500 zł, nie będę się użerać non
stop w samochodzie na terenie 2 województw, i firmowymi mandatami za
przekraczanie prędkości)!!Salem!!!



Temat: Kto tu jest chamem? I jak tu nie być agresywnym?

> Właśnie, a dlaczego autor wątku chce komuś narzucić prędkość, i to jeszcze

Jak to chce narzucic? Nikomu nie narzuca predkosci tylko chce zeby mu ustapic
miejsca a ten wolniejszy moze sobie jechac pomalu, od tego ma prawy pas.

> Taak? czyli jak zobaczę, że ktoś wyjmuje Ci porfel z kieszeni, to nie mam
robić
>
> krzyku, bo od tego jest przecież policja?

wyjecie portfela to jest oczywiste przestepstwo i zaszkodzenie drugiemu
czlowiekowi natomiast do tego zeby ocenic czy ktos jedzie tak zeby go zatrzymac
to trzeba sie na tym znac i po to sa przeszkoleni policjanci z drogowki
(przynajmniej teoretycznie). jakby wszyscy uczestnicy ruchu drogowego
(wszystkie dziadki, kapelusznicy, niedzielni kierowcy, kobiety, "dresiarze" i
inni) zaczeli sie nawzajem "lapac i pouczac" to by byla katastrofa (moja mama
by zatrzymywala kazdego jadacego szybciej niz 20 km/h:)

"A to Polska właśnie" - nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. Uważa się u
> nas, że prawo jest po to, żeby je omijać.

zgadzam sie z Toba. wlasnie jazda lewym pasem przy prawym pasie wolnym i
nieustapienie jadacemu szybciej jest zalamaniem prawa (obowiazuje ruch
prawostronny)

>W Szwecji (słyszałam od 2 osób
> niezależnie), jak ktoś jedzie wyraźnie za szybko, to inny kierowca zatrzyma
go
> sygnałami i zwróci mu uwagę (!).

nie rozumiem jak to go zatrzyma sygnalalmi? jakimi? dymnymi? jak ja widzialem
pijanego w polonezie na polawskiej ktory jechal tak ze wjezdzal na pas zieleni
co chwila to zadzwonilem po policje i naprowadzalem ich na niego (i to uwazam
za sluszne)

> Jak ktoś chce niech jeździ po pijanemu. Jak ktoś chce niech jeździ po ciemku
> bez świateł. Jak ktoś chce niech potrąci dzieciaka.

i po cholere mi dopowiadasz rzeczy ktorych nie napisalem? jak nie widzisz
roznicy miedzy jazda po pijanemu a szybka jazda to moze lepiej niech ci firma
wynajmie szofera bo moze nie masz predyspozycji do bycia kierowca

> Ty wierzysz w bezpieczną
> jazdę po zwykłej drodze publicznej z prędkością 200 km/h?!

tak. jednak jestem przeciwny az tak szybkiej jezdzie bo na to moga sobie
pozwolic tylko bardzo dobrzy kierowcy i do tego z wyobraznia. wolabym miec do
czynienia z takim kierowca jadacym 200 niz z tragicznym kierowca jadacym 80.
sadze ze ten pierwszy stanowi mniejsze zagrozenie.

> Ja do niedawna jeździłam maluchem, teraz czymś znacznie lepszym (służbowy),
ale
> jeżdżę nie o wiele szybciej - w trasie, teraz, zimą, po ciemku, rzadko
> przekraczam 110 km/h, bo i po co? Nie zatrudniłam się jako kierowca rajdowy.

to juz lamiesz polskie prawo. podobno cyt. "prawo nie jest do lamania" czyzby
cyt. "to polska wlasnie"?

> Jeśli prawy pas jest równy i nie wloką się na nim co kilkadziesiąt metrów
> traktory, żuki i inne powolne ciężarówki, to jadę prawym. Jak jadę lewym i
> widzę, że ktoś się do mnie zbliża z tyłu, a prawy dobry i wolny, to zjeżdżam,

i dobrze. robie dokladnie tak samo.

> CHYBA że ten ktoś zacznie na mnie mrugać. Wtedy ma jak w banku, że mu nie
> zjadę.

heh mrugaja wtedy jesli sie nie zjezdza a nie na odwrot. mylisz skutek z
przyczyna.

> A jeśli zajedzie mi drogę i nie zdążę wyhamować? Samochód jest
> ubezpieczony, w przyszłym roku i tak idzie do sprzedaży (więc nie ma kwestii
> utraty zniżek itp), zapłaci się z AC, mnie na czas remontu wynajmą auto z
> wypożyczalni, a ten idiota będzie się bujał z naprawą swojego. Samochód po
> wypadku, jak wiadomo, wiele zyskuje na wartości przy sprzedaży :-))).

hohoho, ale ty jestes cwana. zauwaz ze raczej rzadko zajezdza sie droge tak
zeby ten z tylu nie zdazyl wychamowac. raczej po to zeby sie przestraszyl, po
to zeby uderzyl to sie robi wtedy jak masz z tylu cos rozbitego i zeby
naciagnac takiego frajera na ubezpieczenie. jak ci dobrze ktos zajedzie droge i
wezwie policje to bedzie twoja wina bo w 99% przypadkow uznaja wine tego z
tylu! masz obowiazek jechac tak zeby moc zachamowac. wtedy ten z przodu
wyklepei sobie samochod z twojego OC a ty stracisz znizki za AC (nie rozumiem
co ma do tego to ze samochod idzie do sprzedazy?). a jak szef sie dowie ze
rozbilas sluzbowy woz to nie dostaniesz podwyzki;) (tylko sluzbowa hulajnoge)




Temat: Francuscy turyści w Szkocji. (i w ogóle o autach)
Francuscy turyści w Szkocji. (i w ogóle o autach)
Niech mi to proszę ktoś potwierdzi, zaprzeczy a najlepiej wyjaśni.

Wiemy, że Francuzi mają całą piękną Francję, w której są wszystkie rodzaje
krajobrazów oprócz takich, z których słynie Szkocja. Wiemy też, że z tego
powodu Szkocja jest wśród Francuzów dość popularna i można ich tu spotkać
nieproporcjonalnie wielu.

Ja po Szkocji jeżdżę bardzo dużo, a od przedwczoraj szoferuję przybyłej w
odwiedziny rodzince wożąc ich po głównych turystycznych atrakcjach pełnych
zagranicznych turystów. I moja obserwacja poczyniona dawno temu sprawdza się z
bardzo dużą dokładnością.

A brzmi ona:
Jeżeli widzimy gruchota z którego odpadają kawałki gdyż od Szkockiej wilgoci
porozciągały się sznurki którymi owe elementy były poprzymocowywane, jeżeli
jest to stary peugot albo coś, którym wstydziłby się jeździć pakistański
handlarz złomem i jeżeli jest załadowany po sufit starymi kołdrami,
poobijanymi garnkami, brudnymi ciuchami i innymi przedmiotami, których nie
przyjęliby nawet do Charity Shopu, to bez oglądania kroju liter czy położenia
kierownicy można z pewnością 95% stwierdzić, że są to francuscy turyści.

Oczywiście nie działa to w obie strony - są także Francuzi poruszający się
wypasionymi mercedesami czy nawet Bentleyem. Ale jeżeli to jest straszny
gruchot, to z Francji jest praktycznie na pewno...

Dla zilustrowania o czym piszę:
img21.imageshack.us/img21/5012/obraz051a.jpg
img21.imageshack.us/content.php?page=done&l=img21/5012/obraz051a.jpg
Ten oto pojazd sypialny dla 4 osób (sądząc po ilości śpiworów walających się
pomiędzy niedojedzonymi posiłkami w jego wnętrzu) zaparkował był koło mnie na
uroczym leśnym parkingu pełnym błyszczących autodomów i bielutkich przyczep
kempingowych z całej Europy.

Wiem, że to jest uogólnianie, ale jednak: dla Brytyjczyków samochody są ważne,
ciągle widzi się ludzi pucujących swoje autka, półki w kazdym Tesco uginają
się pod cięzarem specyfików do maskowania rysek na lakierze a w ogłoszeniach o
sprzedaży samochodu opisowi jego wyglądu poświęca się dwa razy tyle miejsca co
stanu technicznego (a nawet rodzaju silnika czy skrzyni biegów).

Wygląda mi na to, że Francuzi z kolei podejście mają dość partyzanckie- skoro
nie rozbiłem się jeszcze o własny silnik, który wypadł mi przez przerdzewiałą
podłogę, to znaczy że samochód jest dobry...

Kolejnym przyczynkiem do tej obserwacji jest moja regularna podróż do Polski
drogą lądową. Po zjechaniu z promu w Callais jadę sobie spokojnie w stronę
Oost Dunkerke czy jak to się pisze i wyprzedza mnie w pełnym pędzie galeria
gruchotów, których nie powstydziłyby się ulice Hawany... Owe zjawisko wydaje
się stopniowo zanikać wraz z zagłębianiem się w kraje beneluxu aby ponownie
przybrać na sile na wschód od Berliner Ring...





Strona 2 z 2 • Wyszukano 84 rezultatów • 1, 2  

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.