Auto Części używane Podkarpackie

Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla słów: Auto Części używane Podkarpackie





Temat: Silnik (szlif wału)

Kup drugi silnik, może nawet jakiś nowszy podejdzie...

gdzie podejdzie ? do 16 V, to już chyba lepiej kupić inne auto.

Nie kupuje się używanych 16 V chyba, że od kolegi który niedawno miał remont a wydachował swoim FC !!!!

Remont, remont i jeszcze raz remont. Przed szlifem należy pomierzyć wał bo może on być wcale nie konieczny.

Remont to najtańsze i najpewniejsze rozwiązanie. A ceny do 16 V, to ceny części do malucha także bez paniki.

I tak

- panewki 130 - 150 zł cały silnik,
- Pierścienie - 25 zł cylinder
- wszystkie uszczelki 120 - 150 zł
- olej + filtr - 150 zł ( jakiś np. 10w60, 15w50 )

robota jakieś 600 - 700 zł wszystko ( podkarpacie i nie w centrum Rzeszowa).

I wtedy masz pewność że masz zrobione auto bo robisz swapa
i
silnik - 2000 zł ( to będzie okazja )
przekładka - 1000 zł

i za trzy tygodnie lub za dwa dni możesz mieć to samo !!!!



Temat: robic rozrzad czy mozna jescze poczekac? Megane 1.6

Popatrzmy jak: "M." dnia: 3 września 2005 (15:49:58)
pisze na grupę:

MWitam weekendowo.
MMoja miesiac temu zakupiona meganka ma 151 kkm przebiegu. (rocznik 99).
MPrzebieg na 99% realny. Z tego co sie orientowalem producent zaleca
Mwymiane rozrzadu co 90kkm. I tu moje pytanie: trzymac sie tego czyli
Mzrobic rozrzad przy jakichs 170-175 (pewnie za mniej niz rok) czy
Mbezpieczniej bedzie zrobic to wczesniej. Pytalem o koszt wymiany. W
MMielcu (podkarpackie) wymiana rozrzadu+pompa wody (gosc mowil ze
Mzalecane przy tym przebiegu) na orginalanych czesciach okolo 1050 zl. To
M    duzo czy malo w porowaniu do innych miejsc/regionow?
MPozdrawiam cala grupe i wszystkich posiadaczy "renowek" :)

Po zakupie używanego samochodu należy bezzwłocznie i bezwzględnie
(chyba że mamy 100% pewności co do auta bo np brat nim jeździł)
wymienić: pełen rozrząd, zazwyczaj pompę wody, WSZYSTKIE płyny (chyba
że np producent nie zaleca wymiany oleju w skrzyni) oraz nalezy bardzo
dokładnie skontrolować układ hamulcowy.

A co do cen rozrzadu czy duzo czy nie to skontaktuj się na priv to
pogadamy o atrakcyjniejszych cenach :D.







Temat: LPR-owskie KLITUS BAJDUŚ ;-)))

Giertych nie zapłacił studentom za pracę

Liga Polskich Rodzin do dziś nie zapłaciła firmie studenckiej z Rzeszowa 32 tys. zł za kampanię parlamentarną, choć termin minął dwa miesiące temu. W dodatku partia Romana Giertycha chce teraz dostać te pieniądze jako zwrot z budżetu państwa w ramach subwencji na kampanię wyborczą - ujawnia "Nowy Dzień".

- Na zlecenie LPR pracowali przede wszystkim studenci i uczniowie. Chcieli uczciwie zarobić na swoje utrzymanie. Jeździli swoimi samochodami, płacili choćby za urządzenia do klejenia - mówi Aldona Skrzypek, która prowadzi firmę Ulotekst działającą w ramach Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości.

- Ustaliłam, że komitet wyborczy Ligi Polskich Rodzin zgłosił owe niezapłacone faktury do rozliczenia partii w ramach subwencji z budżetu państwa - podkreśla Aldona Skrzypek.

- To zwykła złośliwość posła Giertycha, który zablokował wszystkie zobowiązania, jakie zaciągnęliśmy podczas kampanii parlamentarnej. Widocznie studenci, którzy pracowali przy kampanii, nie są powiązani z Młodzieżą Wszechpolską - ironizuje poseł Zygmunt Wrzodak, były lider LPR na Podkarpaciu, który pod koniec października odszedł z partii.

Zlecenie na rzecz Ligi wykonywało 12 studentów, jednym z nich był Marcin. - Do rozklejania plakatów używałem własnego samochodu, jeździłem po całym Podkarpaciu. Po kampanii musiałem w aucie wymienić kilka części - mówi Marcin. Daniel także pracował podczas kampanii LPR. - Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola - wylicza miasta, w których był. - Jeździłem z bratem, który ma samochód. Przeważnie rozklejaliśmy plakaty wieczorami. Zarobiłem 2 tys. zł, jednak pieniędzy do tej pory nie zobaczyłem.

W LPR nikt nie chciał z gazetą rozmawiać o sprawie Ulotekstu. Prezes partii Marek Kotlinowski odesłał nas do skarbnika Wojciecha Wierzejskiego, a ten do europosła Sylwestra Chruszcza, który był pełnomocnikiem odpowiedzialnym za kampanię parlamentarną. Jego asystent Ireneusz Fryszkowski przez dwa dni zapewniał nas, że Chruszcz odpowie na nasze pytania. Ale tego nie zrobił.

Liga płaci swoje długi tylko wybranym. Po burzliwym rozstaniu szefa LPR Romana Giertycha z Zygmuntem Wrzodakiem partia nie zapłaciła podkarpackim mediom za płatne ogłoszenia wyborcze. - Pieniądze znalazły się dopiero wtedy, gdy zagroziłem pikietą pod krakowskim biurem Marka Kotlinowskiego - mówi Wrzodak. - Widocznie nie wystarczyło im pieniędzy dla wszystkich. Mnie to nie dziwi, skoro sam Giertych wydał na swoją kampanię 3 mln zł. (PAP)

http://wiadomosci.wp.pl/kat,43114,wid,8121226,prasaWiadomosc.html?rfbawp=1134570366.075



Temat: LPR-owskie KLITUS BAJDUŚ ;-)))



Giertych nie zapłacił studentom za pracę

Liga Polskich Rodzin do dziś nie zapłaciła firmie studenckiej z Rzeszowa 32 tys. zł za kampanię parlamentarną, choć termin minął dwa miesiące temu. W dodatku partia Romana Giertycha chce teraz dostać te pieniądze jako zwrot z budżetu państwa w ramach subwencji na kampanię wyborczą - ujawnia "Nowy Dzień".

- Na zlecenie LPR pracowali przede wszystkim studenci i uczniowie. Chcieli uczciwie zarobić na swoje utrzymanie. Jeździli swoimi samochodami, płacili choćby za urządzenia do klejenia - mówi Aldona Skrzypek, która prowadzi firmę Ulotekst działającą w ramach Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości.

- Ustaliłam, że komitet wyborczy Ligi Polskich Rodzin zgłosił owe niezapłacone faktury do rozliczenia partii w ramach subwencji z budżetu państwa - podkreśla Aldona Skrzypek.

- To zwykła złośliwość posła Giertycha, który zablokował wszystkie zobowiązania, jakie zaciągnęliśmy podczas kampanii parlamentarnej. Widocznie studenci, którzy pracowali przy kampanii, nie są powiązani z Młodzieżą Wszechpolską - ironizuje poseł Zygmunt Wrzodak, były lider LPR na Podkarpaciu, który pod koniec października odszedł z partii.

Zlecenie na rzecz Ligi wykonywało 12 studentów, jednym z nich był Marcin. - Do rozklejania plakatów używałem własnego samochodu, jeździłem po całym Podkarpaciu. Po kampanii musiałem w aucie wymienić kilka części - mówi Marcin. Daniel także pracował podczas kampanii LPR. - Tarnobrzeg, Mielec, Stalowa Wola - wylicza miasta, w których był. - Jeździłem z bratem, który ma samochód. Przeważnie rozklejaliśmy plakaty wieczorami. Zarobiłem 2 tys. zł, jednak pieniędzy do tej pory nie zobaczyłem.

W LPR nikt nie chciał z gazetą rozmawiać o sprawie Ulotekstu. Prezes partii Marek Kotlinowski odesłał nas do skarbnika Wojciecha Wierzejskiego, a ten do europosła Sylwestra Chruszcza, który był pełnomocnikiem odpowiedzialnym za kampanię parlamentarną. Jego asystent Ireneusz Fryszkowski przez dwa dni zapewniał nas, że Chruszcz odpowie na nasze pytania. Ale tego nie zrobił.

Liga płaci swoje długi tylko wybranym. Po burzliwym rozstaniu szefa LPR Romana Giertycha z Zygmuntem Wrzodakiem partia nie zapłaciła podkarpackim mediom za płatne ogłoszenia wyborcze. - Pieniądze znalazły się dopiero wtedy, gdy zagroziłem pikietą pod krakowskim biurem Marka Kotlinowskiego - mówi Wrzodak. - Widocznie nie wystarczyło im pieniędzy dla wszystkich. Mnie to nie dziwi, skoro sam Giertych wydał na swoją kampanię 3 mln zł. (PAP)

http://wiadomosci.wp.pl/kat,43114,wid,8121226,prasaWiadomosc.html?rfbawp=1134570366.075


.. nie musi,studenci zaplate za swoj zbozny wklad zaplate dostana w NIEBIOSACH




Temat: Techniczne Informacje Fotograficzne
Mojego ględzenia m.in. o zdjęciach zwanych atlasowymi słów kilka
Sam popełniam tysiące zdjęć grzybów rocznie, w tym wiele ujęć właśnie takich. Dlaczego mi się do tej pory nie znudziły, że o dołowaniu nie wspomnę? Bo znudzić się nie mogą, jak i same grzyby, które oglądam w naturze już od pół wieku Grzyby są jedną (nie jedyną) z moich wielkich pasji. Zbieranie do kosza swoich ulubionych gatunków to dla mnie o wiele za mało. To przede wszystkim wyszukiwanie i poznawanie coraz to nowych, tych pospolitych i tych rzadkich, a tych ostatnich w moim Beskidzie Niskim nie brakuje. Poznałem kilkaset gatunków grzybów, a najwięcej w ostatnich kilku latach, gdy zacząłem korzystać z możliwości poznawczych, jakie daje Internet i do uwiecznienia ich bardzo przelotnego piękna zaprzągnąłem fotografię (był przez lata pejzaż, architektura, podkarpackie pola naftowe, rośliny, czasem motyle, doszły jeszcze grzyby). To ona umożliwia mi późniejsze wielokrotne powracanie do niezapomnianych, ale jakże krótkich (oj, proza życia!) chwil pobytu w swoich ulubionych lasach. Odnalezienie na naturalnym stanowisku nie tylko ślicznego, popularnego "jadalniaka", ale przede wszystkim nowego dla siebie gatunku, zwłaszcza rzadkiego, widzianego w realu po raz pierwszy, to dla prawdziwie zagrzybionego miłośnika przyrody przeżycie nie do opisania i tylko drugi taki "grzybnięty" pojmie to w pełni. Ze zdjęciami, jakie przy tym powstają, mam więc później także związek emocjonalny. Są w dużej części (sam nie wiem, w jak dużej...) "dokumentalne", bo takie też ktoś lubi, podobnie, jak każdy ma swój ulubiony rodzaj (rodzaje) muzyki i nie ważne jest, że ona dla kogoś jest "be"
A gdzie leży granica pomiędzy dokumentalnym nieprofesjonalizmem (wykonywanym bez żadnych zysków, więc może nie rzemiosłem?) a "artyzmem", to tak do końca trudno wytłumaczyć i ściśle zaszufladkować.
Wiem, fotografia zwana dokumentalną jest niełatwa, zwłaszcza, gdy na przeszkodzie stoją ograniczenia sprzętowe (kasa...) i rzadko ma się korzystne warunki świetlne. Przy tym daleki jestem od kalkulowania matematycznego ustawień, bazując je na wyczuciu zdobywanym wraz z pstrykaniem kolejnych tysięcy zdjęć w trudnych warunkach świetlnych. Na ustawieniach AUTO, Portret, Śnieg, Góry itp. nie wykonałem w życiu ani jednego zdjęcia i nie umiem się nimi posługiwać... Podobnie unikam w fotografowaniu grzybów lampy błyskowej, choć był czas, że próbowałem używać jej do doświetlania samych tylko cieni, w większości ze skutkiem barwnym oczywistym. Czy z wyciskania ostatnich soków ze sprzętu, który nie jest szczytem marzeń, muszą wychodzić dobre zdjęcia? Nieprofesjonaliście nie zawsze muszą, nie ma takiego obowiązku. Tym bardziej sprawia mi radość, gdy od czasu do czasu któraś fotka przekroczy poziom tzw. średni
Sprzęt, z którego obecnie korzystam po latach przygody z lustrzanką analogową i zabawkami kompaktowymi (ale zawsze z pełnym manualem) to hybryda Fujifilm FinePix s6500fd z sensorem super CCD HR. Bardzo przyjazny mi sprzęcik, choć tej najwyższej klasie kompaktów i tak daleko do luster, jak z Wysowej do stacji kolei żelaznej...
A po nim już tylko przesiadka na lustro, tylko kieszeń coś dziurawa ostatnio...

 

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.